Od FF do FF czyli tam i z powrotem
Esej o FujiFilm X-T5, Nikonie ZF oraz o społecznej naturze fotografii
Z okazji zmiany w kalendarzu postanowiłem napisać mega-tekst, który będzie dokończeniem bardzo zaległej recenzji porównawczej aparatów Fujifilm X-T5 oraz Nikon ZF a na koniec refleksję na temat, co sprawia, że aparat jest dobry. I choć według chłopskiej mądrości najlepszy aparat to ten który się ma przy sobie, uważam, że najlepszy aparat po prostu się ze sobą nosi, zawsze.
Od Fuji do Nikona i od Nikona do Fuji
Przez 12 lat używałem aparatów Fuji, zaczynając od X100. Niestety, pojawienie się Nikona ZF w październiku 2023 roku spowodowało potężny atak GAS, być może najpoważniejszy od jakiegoś czasu - do tego stopnia, że zrobiłem preorder i w momencie rozpoczęcia sprzedaży dostałem swój egzemplarz. Można powiedzieć, że się udało, ponieważ wkrótce potem rozeszła się informacja, że na kolejną dostawę trzeba będzie czekać ponad 3 miesiące.
Fotografowałem wtedy X-T5 - chyba najbardziej kompletnym aparatem, jaki do tego czasu opuścił fabryki Fujifilm. X-T5 poprawił niemal wszystko, czego mi brakowało w X-T4 i niepotrzebnie dodał sensor 40MP…
Bezpośrednim impulsem do odejścia były nocne zdjęcia w Parku Nadmorskim Hitachi. Od jakiegoś czasu miałem świadomość, że Fuji nie jest championem low light. Wyniki tej wizyty oglądane w Capture One po powrocie były tak tragiczne, że doszedłem do wniosku, że czas na refleksję.
Mała klatka Fuji to nie jest aparat do cykania po ciemku, z wyjątkiem może BW. W roku 2011, gdy kupiłem x100, na rynku trudno było znaleźć coś lepszego. Od wypuszczenia X-T1 pod tym względem się właściwie niewiele zmieniło. Nie chodzi nawet, że nie FF. Toż nawet Nikon ZFc, nie mówiąc o nowszym Z50II chyba sobie lepiej radzą po ciemku, a bazowe ISO mają do 51200, a nie do 12800, jak Fuji X. Po debiucie kolejnych aparatów mogę powiedzieć, że Fuji trzyma poziom z 2016, ale że będzie pod tym względem lepiej, porzuciłem nadzieję. To najwyraźniej nie należy do priorytetów Fujifilm.
Oczywiście, jak wspomniałem, jakość jest nadal przyzwoita, ale niestety, jest porównywana z lupą w ręku przez różnych edytorów do “reszty świata”, a reszta świata poszła do przodu.
Ponieważ nie podobają mi się Canony (nie pytajcie o uzasadnienie, tak po prostu jest), a Sony od modelu A9 wzwyż, przynajmniej od 2019 zerkałem w stronę Nikonów. Gdyby Z6 miał cichszą migawkę mechaniczną, to może już dawno bym zmienił system.
Podobał mi się Z8, bo rozwiązali problem pozbywając się głośnej migawki w ogóle, ale niestety, nawet sprzedanie całego Fuji nie pozwoliłoby mi na bezpośrednią zamianę. Poza tym, nie potrzebowałem 45MP. W przypadku ZF była szansa, że uda mi się wymienić posiadaną szklarnię na ZF + + 40F2 + 28-70f2.8 albo Tamron 35-150 F2-2.8 ( tak planowałem🙂).
X-T5 vs ZF
Oto jakie zalety Fujifilm X-T5 w stosunku do Nikona ZF zanotowałem w grudniu 2023:
Odchylany ekran w XT5 rules, to co z robili w ZF w sumie woła o pomstę do nieba.
Mechaniczna migawka w Fuji to mistrzostwo świata - żadna firma nie ma tak cichej mechanicznej migawki. Nawet wielkie GFXy są niemal bezgłośne w porównaniu do reszty świata. Migawka elektroniczna bez rolling effect jest niestety od Z8. (właśnie uświadomiłem sobie, że w starszych generacjach nie była aż tak cicha, to mistrzostwo świata jest mniej więcej od X-H1)
Na grupie Nikona póki co nie ma takich fajnych konkursów jak na Fujifilm 🙂
Na pewno podczas całodziennych przedsięwzięć przyjemniej spaceruje z Fuji, niż dowolnym pełnoklatkowym aparatem.
To co nie podobało mi się w Fuji to jak wspomniałem, niestety low light. Może nie zawsze jest to tak oczywiste, jak na nocnych zdjęciach w parku. Np. po przejrzeniu rezultatów zdjęć na Tokyo Game Show 2023, podobnie jak w 2022, nie miałem powodów do narzekania. Ciemna hala, ale za to dużo świateł.
Ale nie ma co się czarować. Low light Nikona ZF jest poprzeczkę wyżej. Inne różnice w specyfikacji aparatów z mojego punktu widzenia są nieistotne - w obu aparatach są “good enough or better”.
Na tej podstawie podjąłem decyzję o zmianie aparatu, i pozbyłem się większej części sprzętu Fuji, a potem reszty - nie stać mnie było na dwa systemy.
Dla ZF początkowo miałem tylko kitowy 40m f2 oraz używany poprzez adapter obiektyw Minolta M-Rokkor 90mm f4.
Planowałem zakupy różnych obiektywów, np. takiego Tamrona 35-150, ale skończyło się na paru stałkach, a ponieważ to wszystko ciężkie, najczęściej używam 35mm 1.8S oraz Viltroxa 16mm F1.4. Czasem w torbie ląduje podpięty poprzez adapter obiektyw Minolty, który muszę przyznać, zaskoczył mnie na tyle pozytywnie, że zrezygnowałem z jego sprzedaży.
Jak zatem wypada porównanie po dwóch latach? Niestety, z powodów zapewne oczywistych nie miałem dostępu do tych aparatów jednocześnie, więc bezpośredniego porównania zdjęć zrobionych w takich samych warunkach nie mogę zrobić.
ZF i XT5 - różne porównania
Ładowarka
Zacznę od drobiazgu, czyli od ładowarki. Ładowarka Nikona nie ma nawet startu do tej oferowanej przez Fuji do nowych aparatów X-T4-5, X-H2(S). Wraz z nowymi bateriami dla XT4 Fujifilm wyprodukowało ładowarkę z dwoma slotami na baterie, czytelnym LCD, wsparciem dla PD, znakomicie działającą z wszelkimi źródłami energii. Udało mi się nawet podładować baterie z ... iPada. A tak, kiedyś iPad posłużył mi za akumulator, dzięki któremu zrobiłem jeszcze kilkadziesiąt zdjęć na koniec intensywnego dnia.
Nikon do tej pory nie miał oficjalnej ładowarki USB-C PD. Oficjalna ładowarka MH-25 jest klasyczną ładowarką zasilaną z gniazdka. Ładowarka z USB-C PD pojawiła się wraz z nowym Nikonem ZF - oczywiście płatna osobno, takie czasy.
Niestety, ładowarka ta nadal nie ma wyświetlacza LCD. Poziom załadowania baterii jest sygnalizowany ... mruganiem diody. Jak w zeszłym stuleciu. A to przecież ładowarka, którą Nikon wypuścił na rynek w październiku 2023! Trudno to nawet skomentować. W każdym razie działa.
Wszystkie dobre słowa wobec baterii i ładowarek nowej generacji Fujifilm niestety nie dotyczą starszych baterii serii NP-W126/W126S. Pomimo, że te baterie zasilają najbardziej kultowy aparat X100VI, Fujifilm nadal nie oferuje porządnej ładowarki mobilnej, wyłącznie stacjonarne. Ale to temat na inny artykuł.
Podgląd i kosz
Klawisze “Podgląd” i “Kosz” w ZF i XT-5 są w tych samych miejscach, ale zamienione miejscami. To niestety powodowało początkowo pewne problemy, związane z pamięcią mięśni wykształconą przez lata pracy ze sprzętem Fuji, ale z perspektywy dwóch lat z ZF mogę powiedzieć, że nie ma to większego znaczenia - przyzwyczaiłem się. Naciśnięcie “kosza” bez włączonego podglądu nie powoduje niczego, więc myślę, że nie ma wielkiego niebezpieczeństwa skasowania zdjęć.
Przy okazji - obiektywy też się zmienia inaczej niż w Fuji.
AF
AF w ZF jest świetne, co tu dużo mówić. Zwłaszcza rozpoznawanie obiektów. W X-T5 niezbędne było błyskawiczne przełączanie pomiędzy rozpoznawaniem oka, a trybem zwykłym. Powodem były dwa problemy:
czasem ostrość była ustawiana w sposób przypadkowy nie na osobie z pierwszego planu, ale na jakimś ran domie bardzo odległym i bez znaczenia
były też sytuacje, zwłaszcza w tłumie przy szerokokątnym obiektywie, albo też gdy zaczynało się robić zbyt ciemno, gdy czas reakcji był długi - XT5 nawet przez sekundę i dłużej nie mógł złapać ostrości.
Na szczęście aktywacja/deaktywacja rozpoznawania oka była przypisana do przycisku, co umożliwiało natychmiastową zmianę ustawień nawet bez oderwania oka od wizjera.
Nikon ZF pod tym względem radzi sobie lepiej, tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach wyłączam rozpoznawanie obiektów.
Ostrzenie manualne
X-T5 ma różne metody wspomagania ostrzenia manualnego, ale pod tym względem Nikon ZF jest królem. Możliwe jest nawet potwierdzenie ostrości na manualnych obiektywach Leica, o ile się używa odpowiedniego adaptera z elektroniką, takiego jak TTArtizan MZ 6bit.
X-T5 jak i ZF potrafią powiększyć punkt ostrzenia w wizjerze. Ale ZF jako pierwszy aparat na świecie dostosowuje IBIS do tego punktu - wszystkie inne aparaty stabilizują centrum kadru. Za tę innowację Nikon dostał nagrodę EISA Full-Frame Camera 2024-2025.
Dodam, że w systemie Nikon Z płaszczyzna mocowania obiektywu znajduje się najbliżej matrycy w porównaniu do wszystkich innych systemów, więc teoretycznie można zaadaptować WSZYSTKO, co kiedykolwiek było i będzie na rynku.
Obiektyw Minolta M-Rokkor 90mm f4 z mocowaniem M kupiłem razem z X-Pro1, ale jakoś nigdy nie miałem okazji zrobić dobrych zdjęć tym obiektywem. Dopiero w ZF po zrobieniu zdjęć fajerwerków doszedłem do wniosku, że nie będę tego obiektywu sprzedawał.
Pomiar ekspozycji
Oczywiście sposób wykonywania pomiaru ma kolosalne znaczenie dla tego, jak zdjęcie będzie wyglądało i w jaki sposób trzeba będzie je obrabiać. Pomiar światła w większości aparatów ma tryb matrycowy, średni i punktowy. W Nikonie doszła genialna czwarta możliwość. Matrycowy pomiar ekspozycji na światła.
Czasem, gdy aparat prześwietla pewne części, zamiast kombinować z kompensacją ekspozycji (”dam -2, powinno być lepiej”), można po prostu przełączyć pomiar na ekspozycję na światła i problem się rozwiązuje. Rozwiązanie genialne w swojej prostocie i fantastyczne do nocnej miejskiej fotografii, a także w dzień, gdy jest wiele jasnych odbijających światło powierzchni.
Dla mnie robiącego zdjęcia po nocy na festiwalu w szerokich i bliskich planach o rożnym oświetleniu matrycowy pomiar ekspozycji na światła znacznie ułatwił pracę. Chciałbym mieć opcję przełączania pomiaru matrycowego/matrycowego z ekspozycją na światła na przycisku korpusu.
Mam ją na razie w menu szybkiego dostępu, które mimo że jest wygodniejsze, niż Q menu w Fuji, wymaga jednak odwrócenia uwagi i przynajmniej trzech kliknięć.
Ustawianie ISO, przesłony i czasu
To trzy podstawowe parametry, które trzeba w aparacie ustawić, aby zrobić poprawnie naświetlone zdjęcie.
Obsługa Fuji jest banalnie prosta. Dla trzech najważniejszych ustawień są trzy niezależne przełączniki mechaniczne:
Czas (konkretny czas, AUTO, T, B, ...) - ja używałem zwykle konkretnej wartości, albo T, trybu auto nigdy.
Przesłona ustawiana pierścieniem na obiektywie (konkretna wartość, lub AUTO) - tu też nigdy nie używam automatu.
ISO, które też można ustawić na konkretną wartość albo AUTO. Tutaj głównie używam AUTO, choć w konkretnych sytuacjach, jak np. właśnie fajerwerki, ustawiam na jakąś wartość. Szczegółowe ustawienia AutoISO są w menu, ale podstawowy przełącznik jest mechaniczny.
Przy aparatach typu PASM trzeba się nauczyć poszczególnych trybów - tryb priorytetu przesłony oznacza, że przesłona jest ustawiona, a inne ustawienia są robione automatycznie, itp. Wydaje mi się to bardziej skomplikowane i wymaga nieco głębszego zrozumienia trybów aparatu, w którym trybie co działa, a co jest “zamrożone”.
Nikon ZF to hybryda. Czas ustawia się wygodnie pokrętłem, ale inne ustawienia już nie są tak proste.
Niestety, z przesłoną tak łatwo już nie ma. Jest małe kółko, którym można kręcić. Dla mnie to jest problem, gdyż często zmieniam tryb z małej głębi ostrości na większą. W przypadku Fuji był to obrót pierścienia na obiektywie - w ułamku sekundy mogłem zmienić przesłonę z F2 na F8. W ZF tak szybko się tego zrobić nie da. Zmiana przesłony trwa parę sekund i nie da się tego zrobić nie patrząc na aparat. Oczywiście, ten problem nie dotyczy obiektywów manualnych - o tym jeszcze wspomnę.
AutoISO niestety jest porażką. Przełącznik włączający AutoISO jest w menu. Szczęście w nieszczęściu, można dodać tę opcję do menu podręcznego, co nieco upraszcza sprawę - ale nie jest to tak łatwe jak przekręcenie pokrętła. Myślę, że AutoISO jest jednym z największych problemów ergonomicznych ZF.
Podsumowując, musiałem chwilę się zastanowić, jak ustawić aparat, by działał mniej więcej w sposób do którego byłem przyzwyczajony. Po dwóch latach przyzwyczaiłem się, i przestało mi to przeszkadzać.
Obiektywy manualne
ZF jest najlepszym aparatem do zabawy obiektywami manualnymi, nie ma żadnej dyskusji na ten temat.
Obiektywy szerokokątne
W przypadku szerokiego kąta pełna klatka ma nad APS-C miażdżącą przewagę. W tej jednej kategorii nie da się tej przewagi zniwelować. W systemie X mamy co prawda doskonały 8mm f3.5, ale do ZF też mamy obiektywy o podobnej ogniskowej. 9mm na pełnej klatce daje zupełnie inną perspektywę, niedostępną dla aparatów APS-C.
Oczywiście, to nie jest obiektyw, którego używa się na co dzień. Sporadycznie jednak można osiągnąć bardzo ciekawe rezultaty. W tej sekcji pozwoliłem sobie na zamieszczenie kilku zdjęć zrobionych obiektywem BrightinStar 9mm f5.6.
FF jednak rządzi!
Czy z z perspektywy dwóch lat warto było zmieniać sprzęt? Odpowiedź jest skomplikowana.
Technicznie, po dwóch latach mam do swojego ZF tylko jedno zastrzeżenie - X-T5 pozwalając składać wielokrotną ekspozycję w RAWach lepiej nadaje się do fotografowania fajerwerków. Pozostałem tematy ZF ogarnia technicznie jeśli nie lepiej, to przynajmniej na tym samym poziomie.

Gdzie więc wady? Co to znaczy, że aparat jest dobry?
Wydaje mi się, że dobry aparat to taki, który pozwala na wyrażenie swojej artystycznej wizji i przekazanie jej odbiorcom. Wszystkie cechy wymieniowe w specyfikacji są tylko tyle warte, o ile pozwalają na realizację powyższego celu.
Goście prowadzący PodcastyWojenne na YouTube mawiają, że wojna to system. Co z tego, że Panzer I był słaby przeciwko czołgom, skoro nigdy nie działał samodzielnie.
W fotografii jest podobnie. Fotografia to też system, i nie tylko chodzi o podział na systemy X, Z czy E. Chodzi o wspólnotę.
W ostateczności fotografia służy do komunikacji z ludźmi. To jest część wspólna wszystkich teorii na temat fotografii. Komunikacja. Fotografia jest okazją do nawiązania relacji podczas robienia zdjęć. Nie bez powodu aparat fotograficzny został nazwany przez Susan Sonntag “paszportem do gdziekolwiek”. Ale robienie zdjęć bez dzielenia się nimi, bez interakcji, dyskusji, komentarzy robienie zdjęć jest równie jałowe i nudne. To rozmowy po zrobieniu zdjęć są inspiracją i motywacją do wzięcia aparatu i zrobienia kolejnych zdjęć, może lepszych, może gorszych, innych po prostu. Zdjęcia leżące w przysłowiowej szufladzie po prostu nie istnieją.
Fenomen grupy Fujifilm Polska
Uważam, że najlepszą wspólnotę w polskim internecie udało się zbudować właśnie na grupie Fujifilm Polska.
Na grupie “Nikon Z Polska” więcej jest sprzętologii, sprzedaży, a mniej samej czystej fotografii. Wystarczy przejrzeć Wall gruze zdjęciami na każdej z grup. Na Fujifilm Polska prawie nie ma postów o sprzęcie!
Tak, wiem, że wielu uczestników Fujifilm Polska jest też na grupie Nikona, a także na innych grupach. Niektórzy nawet mnie obserwują. Ale jednak
Do tego na grupie Fujifilm Polska jest KONKURS. Uważam ten grupowy konkurs za zjawisko fenomenalne, unikalne w skali nie tylko Polski, ale może i świata.
Nagrody też są fenomenalne, ale szczerze, to nie o nie mi chodzi.
Nie ma drugiego konkursu w Polsce, a może i na świecie, który by przez cały rok tak bardzo inspirował do szukania nowych wizji, spojrzenia na rzeczywistość w nowy sposób, zachęcał do zapoznania się z twórczością mistrzów fotografii i może włączenia elementów ich stylu do swojego.
Przez kilka lat konkursu widziałem jak wielu fotografów rozwinęło skrzydła właśnie dzięki konkursowi. Systematyczny udział w konkursie jest lepszy, niż wiele szkół fotografii kreatywnej!
Dzięki temu, że w konkursie jest aż 52 etapy, konkurs wciąga. To jest jakby porównać Tour de France do jakiegoś jednoetapowego wyścigu, choćby zacnego. Każdy etap daje emocje, do samego końca też nie wiadomo, kto zwycięży w klasyfikacji generalnej.
Do tego konkursowe tematy fotograficzne począwszy od życia codziennego, przez różne formalizmy kończąc na poznawaniu dzieł mistrzów fotografii są źródłem niemal niekończących się inspiracji do dalszego rozwoju.
Szczerze mówiąc, właśnie tego konkursu mi najbardziej brakowało po pozbyciu się sprzętu Fuji. O, jak bardzo chciałem wysłać moje robione Nikonem zdjęcia na ten konkurs! Oczywiście, nikt mi nie bronił robienia zdjęć w tematach konkursowych i choćby umieszczeniu na Instagramie, ale bez możliwości ich pokazania razem z innymi TO NIE TO SAMO.
W pewnym momencie w desperacji kupiłem nawet mała kamerkę Instax Pal, który sprawił mi wiele radości i nawet umożliwił wygranie jednego z konkursowych etapów (reportaż ów można zobaczyć tu:
Powrót?
Dlatego też postanowiłem przynajmniej częściowo wrócić do Fuji i do grupy. Używany X-M1 trafił do mnie przedwczoraj. Do tego najtańsze dostępne regulaminowe szkło Fujifilm: XM-FL 24mm f8. Tak, dziwny może sprzęt, stary i egzotyczny obiektyw, którego prawie nikt nie używa, wydaje się, że po X-T5 to regres ;-) Jestem jednak przekonany, że można nim wiele zdziałać, a to działanie będzie źródłem czystej dopaminy.
Odpowiadając na pytanie. Technicznie z Nikona ZF jestem bardziej niż zadowolony. Są rzeczy, których aparatami Fuji zrobić nie mogłem - a ZF mogę.
Jeśli jednak, po jakimś cudownym przypływie gotówki, kupię X-E5 albo X100VI (bo obecnie te dwa aparaty mnie interesują) to głównie ze względu na konkurs właśnie. To jest warte więcej niż specyfikacje. Kochane Fujifilm Polska, naprawdę liczę, że konkurs nie zniknie, tylko z każdym rokiem będzie lepszy!
I tak przez kilka lat uczestnictwa w grupie Fujifilm Polska doszedłem do tego, że społeczność wokół danej marki zacząłem uważać za tak samo ważny element specyfikacji aparatu, jak jego fizyczne cechy.
Wychodzi na to, że niezależnie od posiadanego aparatu, zawsze tęskni się za jakimś FF. Jak nie Full Frame, to #FujiFun.
Kilka słów o X-M1 i XM FL 28mm f8
Akurat chwilowo jestem w dołku finansowym, więc wracając do Fujifilm wróciłem do klasyki, do pierwszego sensora X-Trans. Niestety nawet X-M5 jest poza moim zasięgiem, tak samo jak XF23 f/2.8.
Aparacik, który kupiłem, a który w doskonałym stanie dotarł do mnie wczoraj rano, nazywa się X-M1 i jest całkiem sympatyczny, mieści się w kieszeni kurtki. Kiedyś chciałem go mieć, ale po kupnie X-Pro1, potem X-T1, nie starczało kasy, a potem w ogóle się generacje zmieniły.
Parametry wszyscy znacie: klasyczny 16-megapikselowy X-Trans I i wszystko, co się z tym wiąże.
Ale jeszcze ciekawszy jest wyszperany przeze mnie obiektyw: Fujinon XM-FL 24mm f/8.
Ten obiektyw był sprzedawany tylko w Japonii i jest chyba najdziwniejszym ze wszystkich obiektywów Fujifilm.
Ma stałą przysłonę f/8. Zero elektroniki. Brak nie tylko autofokusu, ale fokusu w ogóle: jest ustawiony na odległość hiperfokalną od 1 m do nieskończoności. Obiektyw dokładnie według zasady „f/8 and be there!”.
Do tego dwa wbudowane filtry efektów: cross star i soft. Może zabawka, ale czasem można uzyskać ciekawe efekty.
Jako sprzedawany tylko w japońskich sklepach (podobno Amazon JP wysyłał do Europy), jest stosunkowo mało znany. Nawet niektórzy przedstawiciele Fujifilm nie wiedzieli o jego istnieniu!
A przecież był artykuł na PetaPixel. Niektórzy nawet pisali na forach, że to jedno z najlepszych szkieł do streeta. Pomyślcie tylko: zero myślenia o przysłonie i ostrzeniu, można się skupić wyłącznie na kompozycji.
Zdjęcie powyższe zostało zrobione w RAW i skonwertowane w aparacie do JPG, używając symulacji Astia z niewielką manipulacją w highlightach.
I tak będę robił. Zdjęcia w RAW, czasem będę konwertował w aparacie, czasem w Lightroomie.
Jakie są obecnie koszta takiego zestawu? X-M1 na rozmaitych aukcjach kosztuje średnio 50 000 JPY, można znaleźć oferty nieco tańsze. Mnie udało się kupić za 44 000 JPY. Korpus jest naprawdę w dobrym stanie, jedyne obtarcia występują na sankach flasha. W zestawie nie było oryginalnych baterii ani paska, o pudełku nie wspominając..
Obiektyw XM FL 24mm f8 nie jest łatwo dostać. Oczywiście o nowym nie ma co marzyć, produkcja skończyła się dawno. Na początku kosztował 11900 JPY. Gdy kupowałem ten obiektyw, cena średnia na aukcjach ebay oscylowała między 28000-38000 JPY, obecnie gdy piszę ten artykuł nie widzę żadnych aukcji.
Na japońskich platformach cena oscyluje wokół 15000 JPY, ale ofert jest tyle, że można policzyć na palcach.
Cóż, prawie nikt nie ma motywacji do sprzedaży, bo obiektyw daje wiele zabawy, a wiele dostać za niego nie można. Gdyby ktoś chciał wsparcia przy zakupie w miarę możliwości postaram się pomóc.
Wsparcie
Ten artykuł zawierał linki, głównie do produktów, które sam kupiłem i za które zapłaciłem własnymi pieniędzmi. Byłoby mi bardzo miło, gdybyście z tych linków skorzystali kupując produkty tych marek.
Oczywiście, zawsze jest możliwość postawienia kawy ;-)



















